Spy
(Agentka)
USA – 2015 r.
Reżyseria: Paul
Feig
Jeśli nawet nie interesujecie
się filmem, to i tak zapewne zauważyliście, że znajomym zjawiskiem jest wprowadzanie
w niedużym odstępie czasu do kin dwóch lub więcej bardzo podobnych filmów.
Czasem jest to związane z rywalizacją wytwórni filmowych, a czasem pewnie
dzieje się tak przypadkiem(e tam, szpiegują się skurczybyki). Najsłynniejsze
przypadki to lata 90-te i era filmów katastroficznych, kiedy na filmowych
ekranach w 1997 r. wybuchały wulkany(Wulkan i Góra Dantego) a rok później
przybywała zagłada z kosmosu (Armageddon i Dzień Zagłady). W ostatnich latach
podobne przypadki to ekranizacje Królewnej Śnieżki w 2012 r.(jedna z Kristen
Stewart, druga z Lily Collins) oraz Herkulesa w 2014 r.(raz Dwayne Johnson, raz
Kellan Lutz). W tym roku zaś mamy modę na pastisze filmów szpiegowskich o
agencie 007. „Agentce” tory przetarł „Kingsman”, a jeszcze w sierpniowej kolejce czeka "Kryptonim U.N.C.L.E".
Zwroty w fabule może i
przyprawiają o zawroty głowy, lecz mimo wszystko można streścić ją bardzo
prosto. W Bułgarii są terroryści, którzy chcą sprzedać broń nuklearną innym
terrorystom. Powstrzymać ich próbuje CIA. Gdy główny agent zostaje zlikwidowany
dalszej misji podejmuje się jego pomocniczka z ucha, tzn. z biura, Susan Cooper.
![]() |
Jason, co za gentleman! |
Tak jak film Vaughna nie mógł
odnaleźć równowagi miedzy przemocą a humorem, tak „Agentka” nastawia się głównie
na rozśmieszenie każdego widza. Dobrze bawić będą się więc wszyscy zaznajomieni
się z filmami Jamesa Bonda, ale także i ci, którzy nie przepadają za agentem
Jej Królewskiej Mości.
A gdybym miał podać opinię w
jednym zdaniu to powiedziałbym, że to komediowe opus magnum duetu
Feig&McCarthy. Ograniczono żarty kloaczno-wydzielinowe(zmora „Druhen”), na
rzecz większej porcji ciętych wypowiedzi oraz naigrywania się z fundamentów Bondów i
zasiedziałych schematów gatunkowych(dobry trop po „Gorącym towarze”). Dodatkowo
w komediową „Agentkę” wpleciono element akcji, w postaci choreografii walk
prostu z filmów Jackie Chana, czyli zabawnej walki przy użyciu przedmiotów
będących pod ręką. Kobiety do kuchni? Po tym filmie pewnie już nigdy nie
wypowiesz tego zdania. Wiadomo nie wszystkie żarty się udają, a próby rozśmieszenia widza widziałbym w
formie wahadła: raz lepiej, raz gorzej. Weźmy szczury i nietoperze w CIA, które
mogą skonfudować widza nieanglojęzycznego, bo biura służb amerykańskich są w Basement, czyli piwnicy, co chyba w tłumaczeniu nie było jasno wyjaśnione. Natomiast żarty ani nie żenują, ani nie powodują bólu brzucha(ze śmiechu), a w ogólnym rozrachunku pozostawiają wyłącznie pozytywne wrażenie.
![]() |
„Agentka” przewidziana została
jako show Melissy McCarthy. Ta jest... taka jak zawsze. Jej bronią są
wystrzeliwane z ust pociski w formie ostrych ripost. Aktorka w końcu nie musi
się kompromitować w kiepskich scenariuszach, a pomysł na „Agentkę” wykorzystuje
w 100%. Rola ta to jej szczytowe osiągnięcie, lecz pozostaje otwarte pytanie czy
będzie w stanie nas-widzów czymś jeszcze w przyszłości zaskoczyć i dodać do
swojego komediowego repertuaru?
Pozostali aktorzy z obsady
dotrzymują jej równego kroku. Jude Law jest pysznie brytyjskim agentem, Rose
Byrne hipnotyzuje jako zimna i wyniosła suka(super sexi!), Jason Statham jest cudownie
autoironiczny, jako brytyjski agent o ego prosto z dowcipów o Chucku Norrisie.
Komediowym odkryciem filmu jest zaś Peter Serafinowicz wcielający się w Aldo
szpiega-erotomana, którego finałowe wyjawienie prawdziwej narodowej-tożsamości jest
chyba najlepszym gagiem w filmie. Facet jest niesamowity, szkoda więc, że
dopiero teraz trafił do Hollywood. Bawią również postaci epizodyczne.
Gustaffson powoli staje się ekspertem od ról męskich płączków i wymoczków. Po
żołnierzu-naziście w "Kung Fury", teraz wciela się we wrażliwego ochroniarza-najemnika.
Również losy postaci odgrywanej przez Morenę Baccarin, która w filmie nazywa
się oczywiście Walker, będą źródłem inside-joke’ów dla fanów serialu „Homeland”.
![]() |
Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj. To tylko Rzym. |
Z całej komediowej otoczki i
zabawy schematami wynieść można dosyć naiwnie zaprezentowane przesłanie. Otóż
zachęca „Agentka” by osoby pozbywały się wszelkich kompleksów, wykazywały
inicjatywę oraz dążyły by robić to co lubią. Nie ważne jak wyglądasz, ważne
jakie umiejętności posiadasz. Nie wstydźcie się więc spełniać marzenia, ale i
iść na najnowszy film z McCarthy, bo to już nie obciach, a obowiązek.
OCENA(1-5):
4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz